Ile sztuk wytrzyma jedna półka Billy?

Oto jest pytanie.

Ciągle jestem na etapie testowania. Doszłam do momentu, kiedy zaczynają się niebezpiecznie wyginać i żeby temu zapobiec układam stos na półce niżej, czyli podpieram ją od spodu.

Nie wiem, czy wszyscy mają tak dobrą pamięć i odpowiedni wiek, żeby pamiętać jak to było, będąc dzieckiem w PRL-u oglądać zachodni katalog z zabawkami. Ja to uczucie pamiętam. Dosłownie wszystko chciałam mieć! Ledwie mogłam oddychać z wrażenia, widząc te wszystkie cuda!

Do dziś mam podobne uczucie, kiedy wreszcie przyjeżdżam do Polski i po dłuższej nieobecności wchodzę do księgarni. Puls na pewno mi skacze do niepokojącej granicy. Żeby nie rzucać się na wszystko co mi wpadnie w oko, staram się najpierw tylko oglądać, żeby się trochę uspokoić. Potem pozwalam sobie już na spokojnie włożyć coś do koszyka. Po tylu latach ciągle nie mogę się przyzwyczaić, że teraz jest w księgarni prawie wszystko. Nie trzeba polowań, znajomości i bycia we właściwej księgarni o właściwej porze. Co za luksus!

Teraz do szczęścia brakuje mi tylko nieograniczonej ilości pieniędzy i nieograniczonych kilometrów wolnych polek.

Pierwszy raz się zdarzyło, że tym razem kupowałam nie tylko sobie, ale także do biblioteki miejskiej. Starałam się zrobić to metodycznie, a wyszło i tak dość spontanicznie (czyli jak zawsze), o czym można się było przekonać czytając poprzedni wpis o zakupach bibliotecznych.

Sobie też kupiłam kilka książek i gdyby nie zakupy do biblioteki, to pewnie kupiłabym jeszcze więcej. Wytłumaczyłam sobie chwilowo, że nie wszystko muszę mieć, że niektóre pożyczę i przeczytam, a potem jeżeli się okaże, że jednak muszę i tak coś z tego pożyczonego mieć na własność, to kupie to następnym razem. Brzmi dość rozsądnie, prawda?

Kupiłam sobie kilka powieści rodem ze Skandynawii, gdyby nie jedna fińska to mogłabym po prostu napisać, że same szwedzkie. Kilka było na przecenie w Matrasie za tak śmieszną cenę, że aż nie dowierzałam własnym oczom! Jak np. Marie Hermanson może kosztować niecałe 10 złotych??? Albo Davies niecałe 5 złotych w Tesco???

Wiele sobie po nich obiecuje. Perssona Między tęsknotą lata a chłodem zimy to początek trylogii kryminalnej poświęconej „zbrodni wszechczasów” popełnionej na premierze Szwecji Olofie Palme. Hipnotyzer Keplera spowodował u nas takie zamieszanie na rynku wydawniczym w zeszłym roku, że nie da się go porównać z niczym (duet pod pseudonimem Kepler popełnił już z resztą kolejną powieść). Jedni mówią, że to był tylko udany trick reklamowy a drudzy, że powieść jest naprawdę doskonała. Przeczytam, zobaczę sama…

Tu kolejne tytuły. Niektóre kupione, niektóre otrzymane w prezencie. Taka trochę tematycznie mieszanka wybuchowa. Intryguje mnie z tych grzbietów najbardziej Ulicka i Głowacki.

Wśród kolejnych grzbietów jest drugi tom Cukierni pod Amorem, Elegancja jeża, o której słyszałam wiele dobrego oraz powieść Couplanda pod zastanawiającym tytułem: Wszystkie rodziny są nienormalne.

Są też dwie, które otrzymałam od starszej córci, wydane przez wydawnictwo, w którym pracuje i które w tym roku zdobyło dość prestiżową nagrodę na szwedzkim rynku wydawniczym. Bardzo chciałam je mieć, jedną dlatego, że kocham Wallandera (a jest to wędrówka po miejscach powieściowych), a drugą dlatego, że należy do kategorii HUMOR i co najdziwniejsze jest naprawdę momentami tak śmieszna, że czytając śmieję się w glos…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *