Grudniowe zakupy

Oto nowa blogowa kategoria, która będzie się nazywać GRZBIETY I OKŁADKI. Powstaje właściwie na żądanie eire, ale jak się zastanowić, to jest to całkiem dobry pomysł. Będę mogła sobie „w razie czego” sprawdzić co kupiłam i kiedy.

Parę dni temu wróciłam z Polski z siatą książek, z których większość jest na fotkach. Brakuje początku Ani z Zielonego Wzgórza, czyli tego co się zdarzyło zanim Ania znalazła się u Maryli, pięciu tomów Charlie Bone Jenny Nimmo, trylogii o dziewicach Szwaji, Miłości nad rozlewiskiem Kalicińskiej, oraz nowej Weisberger o Harrym Winstonie. Brakuje też kilku pozycji, ktore zostawiłam mamie do przeczytania i dojadą do domu dopiero latem.

Kocham Rebusa Rankina; kolejne dwa kupione teraz, dwa wcześniej. Latem zamówiłam sobie cztery, korzystając z uprzejmosci nicki, w Świecie książki. Kupiła mi dwa, bo reszty chyba akurat nie było. Teraz dokupiłam trzeciego z listy letniej i zupełnie mi wczesniej nieznany tytuł: Kryptonim „Wiedźma”. To jedna z pierwszych powieści Rankina (wydana po raz pierwszy pod pseudonimem), zanim jeszcze wymyślił Rebusa.

Jest też nowy Aksionow podpatrzony u eire, którego musiałam mieć i zdesprowana udałam się do księgarni firmowej Świata książki w Gdyni, gdzie, nie będąc członkiem klubu, byłam zdecydowana na śmierć i życie walczyć o prawo zakupu, bo nigdzie indziej nie jest jeszcze dostępna. Udało się.

Szczerze oddany Szurik Ulickiej to kolejna pozycja dla rusofili. Trochę się nad nią wahałam, ale zachęciła mnie cena (połowa detalicznej). Kolejne dwie tanie książki to chic lity: Pływanie w negliżu i Sammy w Waszyngtonie.

Papierowy motyl to dzieło chińskiej pisarki. Mam jeszcze dwie (kupione latem) chińskich pisarzy, które grzecznie czekają w kolejce.

Kolejne dwie, to Corby Flood i Jezioro Samotnia. To nabytki mojej młodszej córci, która po polsku czyta już bez żadnych problemów i uwielbia buszować ze mną po księgarniach. Jej kolejka książek do czytania tez rośnie. Udało nam się skompletować już całego Charlie Bone’a (dwa latem, jeden jesienią i dwa teraz) w fantastycznie niskiej cenie: 6,99 za tom. Nie było to bez znaczenia, bo dziecko nabyło wszystkie części za własne pieniądze.

Zaklęci w czasie to prawdziwy s-f (sic!). Zwykle nie kupuję takich książek, ale ta wydała mi się tak nietypowa, że mnie skusiła i mam ;D

Policjantkę Uhnak kupiłam teraz choć widziałam ją latem. Nie byłam pewna, czy tego nie czytałam i nie mam we własnych zbiorach. Wróciłam po wakacajach do domu, rzuciłam się do półki i okazało się, że owszem czytałam i mam, ale Policjantów! Byłam bliska apopleksji z wrażenia, że przegapiłam coś takiego! Ale większego szoku doznałam zjawiając się w księgarni w grudniu i odnajdując ten sam egzemplarz na półce!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *