Gdzieś w Szwecji, czyli ciemna strona idylli

Gdzieś w Szwecji (Någon annanstans i Sverige)

Tur med vädret AB, 2011

Za zaskoczenie mogę dać temu filmowi od razu dziesięć punktów. Sklasyfikowany jako komedia od lat jedenastu, pozwala się spodziewać wszystkiego innego niż to, co widz zobaczy na ekranie. Pierwsze sceny, to bajecznie cudny archipelag wysepek na Bałtyku oglądany z lotu ptaka i położona w jego okolicy malownicza wioska. I to jedyne co jest piękne w tym miejscu. Kiedy zaglądamy do domów mieszkańców wioski, szybko zapominamy o pierwszym wrażeniu, czyli obrazie idyllicznej wioski.

Film oparty jest na powieści Hansa Gunnarssona pod tym samym tytułem. Jest to bardzo tragiczna historia z elementami czarnego humoru. Komedią nie nazwałabym tego nigdy w życiu i na pewno nie proponowałabym obejrzenia tego filmu żadnemu jedenastolatkowi.

Plejada świetnych szwedzkich aktorów odtwarza role skłóconych z życiem, nieszczęśliwców, którzy za wszelką cenę próbują ratować w tym życiu co się da. Kasjerka miejscowego sklepu pilnie uczy się angielskiego, w nadziei, że to może być początkiem jej nowego życia. Tylko czy starczy jej odwagi, żeby zostawić męża, tak nią znudzonego, że nie umie normalnie zamienić z nią nawet kilku słów?

Ove, miejscowy alkoholik numer jeden, pije na cały etat dzięki wygranej na loterii. Od wielu lat uprawia seks za pieniądze, z Anki, żoną sąsiada. Jest zudzony właściwie wszystkim co się dzieje w jego życiu, a związkiem z sąsiadką chyba najbardziej. Anki ma właściwie dosyć i kochanka i męża, u boku którego tkwi tylko ze względu na syna.

Fryzjerka Anneli tkwi w nieodpowiednim miejscu z nieodpowiednim facetem, dla którego seks równa się gwałt. To przy okazji policjant, który nie rusza się z domu bez kamizelki kuloodpornej. Kiedy czara goryczy się przeleje, poleje się krew. Doprowadzona do ostateczności fryzjerka rozwiąże swoje problemy za pomocą kuchennego noża.

Mój absolutny ekranowy ulubieniec Mikael Persbrandt gra Stefana, któremu kiedyś (chyba cudem) udało wyrwać się z tej pseudoidylli. Przyjeżdża w odwiedziny do rodziców ze swoją towarzyszką życia, Sarą. Okoliczność jest w końcu dość wyjątkowa, siedemdziesiąte urodziny ojca. Goście, jeśli są głodni, to mogą sobie sami odgrzać resztki lasanii, które są w lodówce. Rodzice są zajęci oglądaniem telewizyjnego programu, który i tak wcale im się nie podoba. Potem jest już tylko gorzej. W środku nocy Sara nie wytrzymuje ciśnienia i chce natychmiast wracać do domu. Jak powszechnie wiadomo, pośpiech jest złym doradcą i nocny powrót bardzo się skomplikuje.

Jest jeszcze para drobnych złodziejaszków szykujących włamanie, miejscowy półgłówek, który zna wszystkie wioskowe tajemnice, bo jakimś cudem zawsze znajduje się w odpowiednim czasie, w odpowiednim miejscu.

Akcja całego filmu rozgrywa się właściwie w ciągu jednej nocy, kiedy to zbieg zupełnie nieoczekiwanych zdarzeń zmieni życie wielu mieszkańców „idyllicznej” wioski.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *