Życie bez przeszłości byłoby niepełne

Ewa Formella

Leśniczówka

Warszawska Firma Wydawnicza, 2011, stron 121

Gdańska pisarka, Ewa Formella zadebiutowała tą powieścią w 2011. Do tej pory napisała jeszcze dwie i pracuje nad kolejną, czwartą. Mam pewien problem z nazywaniem Leśniczówki powieścią, ze względu na jej objętość. Sto dwadzieścia jeden stron, to jak dla mnie, miłośniczki cegieł, stanowczo za mało na powieść.

Lubię czytać polskich autorów, a zwłaszcza autorki, choć może trochę trudno to zauważyć na blogu. Tak więc, ja socjopatyczna wielbicielka cegieł, postanowiłam tym razem wcale nie zwracać uwagi na objętość.

Podtytuł Opowieść o miłości, przyjaźni i tajemnicy, właściwie wyczerpująco określa czego można oczekiwać na tych stu dwudziestu jeden stronach. Całość czyta się lekko, łatwo i przyjemnie. Nie często sięgam po tego typu opowieści, a może szkoda? Dobrze przypomnieć sobie, że w życiu miłość i przyjaźń są właściwie najważniejsze i że życie (zwłaszcza to powieściowe) nie zawsze musi być niezwykle skomplikowane, żeby chciało się o nim czytać.

Emilia, główna bohaterka powieści przyjeżdża „gdzieś” na wieś, do odziedziczonej po rodzicach leśniczówki. Nie wie, czy w niej zamieszka, czy może ją sprzeda, po prostu po ciężkich przeżyciach pragnie uciec z dziećmi z miasta, przynajmniej na jakiś czas. Leśniczówka otoczona sosnowym lasem okazuje się być miejscem na swój sposób magicznym i tajemniczym, ale Emilia mimo to, dość szybko nabiera pewności, że oto znalazła swoje miejsce na ziemi.

Po przeczytaniu Leśniczówki czuję jednak pewien niedosyt, brak mi tam szczegółów, może całkiem nieistotnych dla akcji, ale niezbędnych dla mojej wyobraźni. Chciałabym dowiedzieć się więcej o miejscu akcji, tytułowej leśniczówce, okolicy, bohaterach tej historii, ich życiu, charakterach i przeszłości, która ma dla akcji akurat dość istotne znaczenie. Jak wiadomo tajemnice nie biorą się znikąd. Czułabym się bardziej komfortowo gdyby była mi sugestywniej serwowana po kawałku przez całą powieść.

Co najmniej ze sto stron chciałabym przeczytać o życiu Emilii zanim znalazła się w tytułowej leśniczówce. Autorka dała bohaterce bogaty w przeżycia życiorys i aż mnie skręcało z ciekawości o więcej szczegółów, a tu nawet, o zgrozo, kilka wątków nagle się urywa i nie ma ciągu dalszego.Nawet gdyby autorka zrobiła z tych stu dwudziestu stron trzysta, to powieść nie byłaby wcale nudna, bo ma na tyle lekkie pióro, że nie ma się ochoty odkładać czytania na później. Udany debiut. Zaraz biorę się za jej kolejną książkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *