Edwardson pozdrawia

Byłam na spotkaniu autorskim z Åke Edwardsonem. Spotkanie dość kameralne, bo przyszło na nie tylko około 50 osób, co na prowincjonalną mieścinę, w której mieszkam to i tak niezła frekwencja. Przy okazji dodam, ze wolę właśnie takie kameralne spotkania. Jest wtedy szansa, żeby zawłaszczyć sobie autora na kilka minut.

Åke Edwardson pochodzi Eksjö, miasteczka leżącego kilkadziesiąt kilometrów stad. Niedawno kupił w okolicy Vrigstad budynek, w którym mieściła się kiedyś wiejska szkoła, aby go przerobić na dom, w którym mógłby pomieszkiwać, kiedy przyjedzie w rodzinne strony. Określił ten projekt jako finansową studnię bez dna.

Wspominał na spotkaniu swoje dzieciństwo, które niewiele się różniło od tego jakie mieliśmy w Polsce my, dzieci lat 60-tych. Moja mieścina wydawała mu się wtedy dużym miastem. Przyjeżdżał tu na kolonie letnie i to właśnie na koloniach postanowił, że kiedyś opisze historię, jak to personel kolonijny ukradł mu paczkę cukierków Twist. Był żądny zemsty i tylko taki sposób zemsty wydal mu się możliwy. Trochę to potrwało, bo jako pisarz zadebiutował w wieku 42 lat, a cukierkową historię opisał jeszcze dziesięć lat później. Opisał ją w swojej pierwszej powieści dla młodzieży Samurajsommar (2005). Zdradził też, że w kilku swoich powieściach użył anonimowo mojej mieściny jako miejsca akcji. Åke Edwardson nie uprawia tzw. turystyki powieściowej, czyli opisując miejsca miesza fikcję z rzeczywistością.

Obecnie pisze kolejną powieść i jak to określił: w ramach relaksu przyjechał spotkać się z nami, czytelnikami. Przyznał też, że mimo, że zarzekał się, że cykl z komisarzem Winterem skończy się na dziesięciu powieściach, to jednak powstanie na pewno jeszcze jedna powieść z tym bohaterem. Pomysł narodził się jakiś czas temu i na razie leży w formie luźnych notatek na dysku komputera. Åke opowiadał też o swojej najnowszej powieści (Svalorna flyger så högt att ingen längre kan se dem) zainspirowanej huraganem Gudrun, który nawiedził Szwecję kilka lat temu. Jest to historia o konsekwencjach tego huraganu i jego wpływie na późniejsze życie powieściowych bohaterów.

Åke Edwardson ogolony na łyso („nareszcie wyglądam jak mężczyzna”), ubrany w jeansy i lekko sprany sweter opowiadał na wesoło o swoim życiu i pisaniu, przeczytał fragment swojej ostatniej powieści i jedno krótkie opowiadanie o życiu w latach 70-tych. Przyznał się też, że chciałby kiedyś napisać powieść umieszczając akcję w latach 60-tych, żeby uzmysłowić czytelnikom jakim kolosalnym zmianom zostało poddane społeczeństwo przez ostatnie kilkadziesiąt lat.

Po spotkaniu udało mi sie porozmawiać z Åke kilka minut. Obiecałam mu, że pozdrowię od niego jego fanów w Polsce, co niniejszym czynie. Podziękowania wpisał na przyniesionym przeze mnie egzemplarzu audioksiążki:

Dla moich wszystkich polskich fanów! Dziękuje, że czytacie i słuchacie! Heja Bookfa!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *