Coco Chanel, czyli powiało chłodem

Anne Fontaine napisała scenariusz, a potem wyreżyserowała film na podstawie powieści Edmonde Charles-Roux „Nonkonformistka” o niezwykłej kobiecie, ikonie i dyktatorce mody Coco Chanel. Książki nie czytałam i nie przeczytam, bo z zasady nie czytuję biografii ponieważ gdzieś tam podświadomie uważam, ze są mało prawdziwe.

Ile jest prawdy w tej historii też nikt nie wie. Generalnie jestem zawsze na nie, jeżeli chodzi o wszelkie autobiografie i biografie (autoryzowane lub nie). Sądzę, że sprzedają nam to co i tak wiemy, stereotypy i wiedzę encyklopedyczną. Są tylko w pewnym stopniu prawdziwe, bo każdy ma swoje tajemnice, których nie zamierza nikomu zdradzać.

Film pozbawiony kompletnie emocji, nawet sceny miłosne są mało przekonywujące. Coco jest w tym filmie chłodna jak arktyczny lód, żądna sławy i pieniędzy, czyli mamy tu wszystko to, co od zawsze wiadomo na jej temat. Zaletą filmu jest to, że próbuje pokazać dlaczego Coco właśnie taka jest. Smutne dzieciństwo, sierociniec i bieda pozbawiły ją skrupułów, nauczyły, żeby nie oglądając się na nic, sięgać po to, czego pragnie. Jest taki moment kiedy zimna i wyrachowana kobieta już prawie da się ponieść uczuciom, co jednak w końcu nie nastąpi, bo wybranek jej serca ożeni się z inną… dla pieniędzy. Jedyna próba bycia szczęśliwą i kochaną zakończy się wiec niepowodzeniem. A następnych już (podobno) nigdy nie podejmie. Nigdy też nie wyjdzie za mąż. Zajmie się pracą, projektowaniem i tym (nawet o tym jeszcze nie wiedząc) zrewolucjonizuje świat mody już na zawsze.

Audrey Tautou gra Coco brawurowo. Patrząc na nią nie mam wątpliwości, że Coco to emocjonalny sopel lodu. Chłód bije z ekranu. Tylko ile jest prawdy w tym portrecie? Nie dowiemy się przecież nigdy, co czuła, myślała i jaka była tak naprawdę.

Film sugeruje, że kołem napędowym dla Coco było jej nieudane życie uczuciowe, że postanowiła życie prywatne zamienić na realizowanie swoich pasji, projektując w oparach dymu papierosowego kolekcję, która zrewolucjonizuje niebawem cały świat mody. Film kończy się w momencie kiedy uczucia zamyka definitywnie na kłódkę, bierze się do pracy, a potem prezentuje swoją pierwszą kolekcję. A mnie, przewrotnie, wydaje się, że taki talent i takie dzieła sztuki krawieckiej mogły powstać tylko w głowie kobiety wiecznie targanej emocjami…

Film wart obejrzenia ze względu na kreację Audrey Tautou.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *