Ciacha na lato

Cecilia Vikbladh

Sju sorters sommarkakor

Ica Bokforlag, stron 126, 2012

Okładka w słonecznie żółtą krateczkę i smakowite słodkości przyciągnęły mój wzrok. A jak zajrzałam do środka i zobaczyłam fotki tych wszystkich ciach i ciasteczek w letniej scenerii, to się poddałam, mimo, że dość twarda jestem w tej kwestii.

Już same tytuły poszczególnych rozdziałów są sprytnym zabiegiem, żeby włączyć wyobraźnię i nabrać ochoty na coś słodkiego, na dodatek nieznanego do tej pory, np. Brzęczenie trzmieli i morskie kąpiele, Torty pachnące latem. Jak się do tego doda zapewnienia autorki, że lato jest od tego, żeby siedzieć nad rzeką lub na piaszczystej plaży i opychać się pysznymi, muskającymi podniebienie ciastami, popijając je domowej roboty sokiem, to nabiera się od razu ochoty żeby coś z tego upiec, a potem poszukać najbliższej plaży do konsumpcji tych kalorii. Nie ma co prawda ani słowa o osach, które nas przy tej okazji opadną, ponieważ jest ich w tym roku wyjątkowo dużo, ale kto by się przejmował osami?

W książce są dziesiątki przepisów na pyszności z owocami, waniliowym kremem, migdałami, czekoladą oraz przepisy na dość nietypowe wypieki, np. z lawendą lub lawendowym cukrem, czerwonymi buraczkami czy kremem z dzikiego bzu.

Staram się nie piec żadnych ciast poza specjalnymi okazjami, typu urodziny czy święta. Mam kilka przepisów na ciasta, które zawsze się udają i które wszyscy domownicy lubią i tego się trzymam. Nad jednym przepisem wyjątkowo się napracowałam, bo uwielbiam sernik, a wykonanie go tradycyjnie po polsku było niemożliwe z powodu braku odpowiedniego twarogu. Powstał jednak w końcu mój własny przepis na pyszny, mało pracochłonny sernik, który, o dziwo, przyjął się także w Polsce, bo pieką go moje niektóre koleżanki i kuzynki.

Cecilia Vikbladh jednak powiększy mój żelazny repertuar o dwa nowe przepisy. Jeden to „najlepsze ciasto świata”, a drugi „pianka z czarnej porzeczki na tofikowym spodzie”. Autorka pisze, że to „najlepsze ciasto świata” Norwegowie uznali za swoje ciasto narodowe. Nic dziwnego. Już składniki obiecują, że będzie to coś wyjątkowego: bezy, krem waniliowy, migdały i maliny.

Nikt nie potrafi wyjaśnić fenomenu popularności wszelkich książek kucharskich. Sprzedają się i wypożyczają w bibliotece ciągle świetnie mimo, że w internecie aż się roi od przepisów na dosłownie wszystko co się da ugotować bądź upiec. Ja sama oprócz wielu książek, mam jeszcze zeszyt z przepisami, do którego wklejam wycięte z gazet i reklam oraz przepisane z netu. Wolę to, niż przepis na monitorze komputera. Magia papieru?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *