Może nie taka Läckberg, której się można było spodziewać, ale…

Camilla Läckberg

Super-Charlie

Tukan förlag, 2011, stron 32

… mogę się pochwalić, że wreszcie przeczytałam „coś” Läckberg. Nie jest to kryminał rodem z Fjällbacki, a bajeczka dla dzieci o chłopczyku imieniem Charlie.

Charlie jest niezwykłym dzieckiem, Charlie jest super, bo spadł na niego gwiezdny pył. Umie latać, mówić, zmieniać sobie pieluchy, a nawet zrobić sobie kanapkę kiedy jest głodny. Udaje jednak zwykłego, raczkującego dzidziusia, który ślini się i gaworzy, bo tego oczekują od niego dorośli. Jego tajemnicę, oczywiście zupełnie przypadkiem, odkrywa babcia, ale nie zdradza jej nikomu. Charlie ma starsze rodzeństwo, brata i siostrę. Tata jest policjantem, o mamie niewiele wiadomo. Jednak jak się przyjrzeć świetnym ilustracjom autorstwa Millis Sarri, to wyraźnie widać, że tata policjant to Martin Melin, policjant, który zabłysnął medialnie na parę chwil, biorąc udział w reality show „Robinson”. Potem został osobistym doradcą Camilli Läckberg w sprawach kryminalnych, potrzebnych przy pisaniu powieści, a następnie został jej kolejnym mężem. Martin jest też tatusiem. Jego synek ma na imię Charlie i to właśnie on jest bohaterem tej bajeczki. Mamą jest oczywiście sama Camilla Läckberg. Na jednej ze stron bajeczki, na ścianie w pokoju dziecięcym wisi zdjęcie ślubne Camilli i Martina, a pod spodem, Leifa G.W. Perssona (idol Martina?). Rodzeństwo Charliego, to dzieci Camilli z poprzedniego małżeństwa. Babcia to matka Camilli, a dziadek to ojciec Martina.

Autorce ilustracji udało się świetnie sportretować rodzinę Läckberg – Melin. Nie ma wątpliwości kto jest kim i nie ma mowy o żadnym przypadku. Tym sposobem powstała książeczka, którą chętnie czytają i dzieci i dorośli. Dla dzieci przeznaczona jest pouczająca i zabawna historyjka o tym, jak poradzić sobie z paskudnym chłopakiem ze starszej klasy, który dokucza młodszym . Dla rodziców jest cała reszta, a obrazki podobają się chyba wszystkim jednakowo. Niedługo będzie też do kupienia w Polsce. Mam nadzieję, ze wydawnictwo nie spaskudzi całości i wyda ja z oryginalnymi ilustracjami, które są w tym przypadku równie ważne jak cała reszta.

Brawo dla Camilli Läckberg za świetny pomysł, jak zarobić kolejne miliony. Tego jeszcze nie było.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *