Barbara Piórkowska

Utkanki

Instytut Kultury Miejskiej, 2014, stron 103

Satynowa w dotyku różowiutka okładka, niewielki format i objętość, a ile nieoczekiwanych treści! Prawdziwa niespodzianka.

Utkanki to zbiór myśli pełnych wspomnień utkanych z słów. Książka Barbary Piórkowskiej pięknie wydana przez mój ulubiony Instytut Kultury Miejskiej to dość niezwykły kawałek prozy miejscami gniewnej i pełnej niespodzianek. To trudna i zaskakująca lektura. Kreatywny język, bogactwo przemyśleń, metafor i neologizmów, a także często szokujących porównań zrobiły na mnie wrażenie.

Historia nie lubi kobiet, ich brzuchów, ich opowieści o dzieciach i obieraniu cebuli, o tym co już napisałam wcześniej, a co przemilczane i nieopowiedziane na moim osiedlu, pośród piaskownic, w których na pewno leżą gdzieś pod spodem czyjeś kości, takich kobiet też, może drobniejsze niż te w podręcznikach, z szerszymi miednicami, ale cały czas obecne. I piersi, którymi nakarmiły dzieci idące na wojnę – też tam leżą.

Autorka pisze o Gdańsku i ludziach, którzy tam przybyli, o tym jak ich geny oraz doświadczenia wplotły się w klimat tego miasta. Czytając trzynaście rozdziałów, z których każdy traktuje o małym odrębnym fragmencie życia nie mogłam się oprzeć spojrzeniu wstecz, we własną przeszłość związaną z innym miastem o równie skomplikowanej historii, pełnym podobnych przybyszów, o których pisze Barbara Piórkowska.

Znajomego nie chcę już znać, chcę porzucić moją przeszłość, nie przyznawać się do niej, jest mi niepotrzebna, obca, wzięłam tylko kilka naprawdę niezbędnych mi rzeczy i zostawiłam jej pazury tam, gdzie nie wracać chcę.

I tak dzięki autorce i jej książce, mimo, że myślałam, że porzuciłam własną przeszłość, spojrzałam nagle wstecz, na Szczecin, w którym też byłam przybyszem. I na swoje jakby poprzednie życie, bo nie mieszkam tam już wiele lat. Zrobiłam nieoczekiwanie dość osobliwy rachunek sumienia i zrozumiałam, że chociaż ja może nie wniosłam w życie mego miasta niczego szczególnego, to właśnie Szczecin, ten tygiel różności odcisnął na mnie na zawsze swoje piętno.

Warto!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *