Kilka sposobów na skuteczne niszczenie książek

Anna Örnberg

Inred lantligt på ditt eget sätt (Urządź po wiejsku na swój własny sposób)

Semic, 2011, stron 144

Anna Örnberg (kolejna autorka pochodząca z okolicy, w której mieszkam), wydała nową książkę o urządzaniu wnętrz. Przyznam się, że nie czytałam całości, bo jej teksty wydają mi się chwilami zbyt infantylne, ale chętnie obejrzałam obrazki.

Tym razem autorka proponuje style: ekscentryczny, przemysłowy, elegancki i shabby chic. Dość pomysłowe rozwiązania, gdzie wszystko pochodzi z recyklingu nawet mi się podobają, choć akurat sama nie urządziłabym mieszkania w ten sposób. Wiem jednak, ze jest to styl lubiany przez ludzi młodych, dla których meble z lat 60-tych to już prawdziwe antyki. Dla mnie pozostaną jednak na zawsze symbolem socjalistycznej biedy, w której wzrastałam.

Sama też lubię poszperać na jarmarkach staroci i mam w domu różne różności. Meble z Ikei żyją w symbiozie z XVIII- i XIX-wiecznymi antykami. Podoba mi się mieszanie stylów i epok. Nie korzystam niewolniczo z magazynów, czy książek o urządzaniu wnętrz, kieruję się bardziej własnym gustem i możliwościami powierzchniowymi oraz finansowymi. Dość długo nie miałam w pokoju wypoczynkowym stołu, bo nie mogłam znaleźć odpowiedniego, który pasowałby do sof, które zamówiliśmy z Anglii. Mój (zdenerwowany w końcu tym, że nie ma gdzie postawić kubka z kawą i położyć gazety) mąż, zapytał jakiego właściwie stołu szukam. Odpowiedziałam, że sama dokładnie nie wiem, ale jak go gdzieś zobaczę, to mu powiem. W końcu wypatrzyłam w jednym antykwariacie taki i choć kolor nie pasował, bo był z jasnej brzozy, to wiedziałam, że to właśnie tego szukałam. Trzeba go było tylko zreanimować (miał nogi mocno podrapane przez psa), zabejcować na mahoń i polakierować. No i jest.

Facet, który przywiózł nam zamówione sofy chciał go od nas natychmiast odkupić. Bardzo mu się spodobała brzoza w kolorze mahoniu. Długo nas przekonywał i proponował nawet niezłe pieniądze, ale stanowczo odmówiliśmy. Kazał nam jednak obiecać, że jeżeli kiedykolwiek będziemy chcieli go sprzedać, mamy od razu  zadzwonić do niego.

Anna Örnberg nie proponuje przemalowywania brzozy na mahoń, ale np. przemalowanie starego stołu na kolor cytrynowy, lub oklejanie krzeseł skrawkami materiału. Pomysłów ma sporo i dwa z nich postanowiłam sobie zapamiętać, tak na wszelki wypadek. Chodzi o świecznik zrobiony z dwóch srebrnych tac i sztachety od płotu oraz trofeum w postaci łosia, zrobione z wełnianej skarpety i rękawiczek. Sama nie wpadłabym na takie pomysły.

Nie wpadłabym też na pomysł niszczenia książek, żeby zrobić z nich, podkładki pod talerze, klosze do lamp, naklejki na słoiki itp… Autorka oczywiście proponuje w tym celu użyć książki, których nikt nie chce, a które można kupić za grosze na jarmarkach staroci. Mimo wszystko, byłam trochę zszokowana jej propozycjami i wiem na pewno, że ręka by mi mocno zadrżała, gdybym miała zacząć wyrywać kartki z jakiejkolwiek książki.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *