Koniec to początek

Aneta Borowiec

Wilczyce

Agora SA, 2012, stron 320

W daleką podróż wybrały się ze mną dwie powieści polskich pisarek. Plany miałam ambitne, chciałam przeczytać obie. Niestety zdążyłam przeczytać jedną, tę którą miałam w telefonie i tym sposobem odkryłam, że jest to bardzo dogodna forma czytania w podróży, w dosłownie każdym miejscu i (prawie) każdej sytuacji. Książka jest zawsze pod ręka, w kieszeni lub torebce i można ją wyciągnąć choć na chwilę wszędzie i w dowolnej chwili, ściskać w ręku bez strachu, że ucierpi na tym okładka. No genialne rozwiązanie po prostu! Przekonałam się do ebooków! Tak podróżowały ze mną Wilczyce Anety Borowiec. Papierowy Kamyk Joanny Jodełki leżał zamotany w sweter w walizce, żeby się nie uszkodził, nie wygiął, nie podarł, nie pogniótł… Tym sposobem objechał w tej walizce pół świata i wrócił do domu w stanie nienaruszonym.

Nie jest łatwo czytać kiedy zewsząd atakują widoki znane do tej pory tylko z telewizji lub bajecznie kolorowych fotografii. Tak więc, czytałam jak tylko udało mi się oderwać choć jedno oko od kilkumetrowych opuncji, niewiele niższych agaw, palm tak wysokich, że żeby zobaczyć ich czubek trzeba było zadrzeć głowę do góry aż do bólu szyi, niebieskich ptaszków wyglądających jakby przed chwilą uciekły komuś z klatki, armii rozbrykanych wiewiórek, rozkrzyczanych lwów morskich, oceanu pomrukującego w specyficzny, absolutnie fantastyczny sposób, muszli w rozmiarze XL, ukwiałów kołysanych przez fale, torebek, butów i jeszcze miliona innych rozpraszających rzeczy. Choćby z tego względu Wilczyce utkwią w mojej pamięci szczególnie głęboko.

Niedawno podjęłam męską decyzję, że będę czytać tylko trzydzieści stron powieści i jeżeli mnie nie wciągnie z kopytami, to zacznę czytać kolejną. Z Wilczycami nie było to potrzebne. Autorka opowiada swoją historię tak gładko, że nie dało się jej odłożyć przed doczytaniem do końca. No po prostu samo się czyta. Oprócz tego moja bezgraniczna sympatia do polskich, młodych (czyli wszystkich młodszych ode mnie) autorek też nie była bez znaczenia.

Może nie jestem dokładnie tą grupą wiekową, do której skierowana jest powieść, ale doceniam jej walory edukacyjne i tak. A może właśnie dlatego je w ogóle od razu zauważyłam? Autorka wielokrotnie powtarza złotą myśl, że nie ważne co ktoś zrobił, tylko ważne jest to, co my z tym zrobimy. Naprawdę warto to zdanie zapamiętać! I choć może Natalia, bohaterka powieści, która w obliczu zdrady ukochanego, targana mieszanymi uczuciami nie kieruje się tą myślą tak do końca, to jednak okoliczności sprzyjają podejmowaniu całkiem rozsądnych decyzji. Nie jest to jednak kolejna powieść o zdradzie i wybaczaniu, która ma na celu wyciskać z czytelników łzy i ściskać za serce. To powieść o tym, że znaleźć się nagle na rozstaju, to jeszcze nie koniec świata, że warto odważyć się porzucić wygodną, często wyimaginowaną stabilizację. Do tego dochodzą rodzinne tajemnice, których odkrycie przewartościowuje i przewraca do góry nogami to i owo. W ogóle tajemnicom autorka poświęca dość dużo uwagi, a ja się z nią zgadzam właściwie w stu procentach. Też nie widzę w tajemnicach absolutnie niczego pozytywnego. Powstają często po prostu z powodu unikania tematów trudnych i niewygodnych. Na dłuższą metę potrafią skutecznie zatruć życie, a historia opowiedziana przez autorkę jest na to najlepszym dowodem. I za to duży plus dla powieści!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *